
Jacek Bartyzel z formułował hasło współczesnych konserwatystów „ umierać powoli”.
Czy prawica skazana jest na wymarcie ?
Przełom lat 70-80 wskazywał na coś zupełnie odwrotnego, wtedy to właśnie mamy do czynienia z odrodzeniem się myśli konserwatywnej, do władzy dochodzi M.Thatcher i R.Reagan , wahadło nastrojów społecznych wychyla się zdecydowanie w prawą stronę, liberalizm gospodarczy staje się na nowo modny.
Radykalizm pokolenia 68-roku, przemija jak trądzik młodzieńczy.Jej prorocy cofają się do get uniwersyteckich , by tam wegetować w pustych salach wykładowych, młodzi nie chcą studiować socjologi tylko biznes .Wyznawcy nowego „dyskretny urok burżuazji” przebierają się w jedwabne koszule by pląsać w takt rytmów dysko. Komputery nie stoją już w biurach i w centrach dowodzenia sztabów tylko w pokojach nastolatków oddających się eskapistycznym grom, ci sami z resztą wkrótce staną się tuzami tworzących się nowych gałęzi postindustrialnej gospodarki. Komputeryzacja i automatyzacja produkcji rozbija solidarność związków zawodowych. Metapolityka albo jak ktoś woli „nadbudowa” zdaje się być przeciwko lewicy. Czy aby na pewno ?
Produktem tych czasów jest całe pokolenie którym prawicowość kojarzy się z „niskimi podatkami” i „walką z biurokracją” ( przez cały PRL o niczym innym nie słyszałem) . Porażka „narodowo-katolickiego” ZChN w pierwszej „wojnie aborcyjnej” z początków lat 90-tych nie zaskakuje, chociaż nie jest to jedyna i pewnie nie najważniejsza przyczyna .Klimat tamtych czasów był przeciwko nim.
Obecnie gdy staliśmy się częścią globalnej wiochy. Coraz większa grupa młodych ludzi z pogardą odrzuca paciorki którymi obdarowano nas na początku transformacji.
Jak mawiał Lenin czy Salin (już sam nie wiem który ) , „w miarę rozwoju systemy walka klasowa się zaostrza”.
Obecny system demo-liberalny (mylnie zwany kapitalizmem) będzie atakowany i z lewa i z prawa.Można zaobserwować na lewicy renesans stricte marksistowskiej analizy. Natomiast młodzi prawicowi radykałowie czytają niemieckich i włoskich konserwatywnych-rewolucjonistów. Czuje że tzw. dyskurs odchodzi do lamusa i szykuje się męska „walka na pięści”.
2 komentarze:
rewolucyjny konserwatyzm jest oksymoronem - pojęcia konserwatyzmu, liberalizmu i radykalizmu wywodzą się z okresu rewolucji francuskiej. konserwatyści chcieli utrzymania/powrotu do dawnego stanu, radykałowie natychmiastowych zmian a liberałowie utrzymania się na powierzchni przy pomocy powolnych zmian.
definicyjnie konserwatyzm jest kontr-rewolucyjny i przegrywacie od samego początku "wyłonienia się tego nurtu", tak jak najradykalniejsi ekologowie (prymitywiści) musicie w końcu zrozumieć że pewnych zmian nie da się powstrzymać, a już szczególnie przekonać do nich ludzi dla których są niekorzystne.
nieodmiennie podziwiam to jak głęboko uważacie się za lepszych, w sporej części jest to kwestia dzieciaków z nowobogackich albo niedawno zubożałych rodzin, ale nic mnie bardziej nie rozbraja niż młodzież z robotniczych rodzin stająca przeciw związkom zawodowym nie rozumiejąc w jakim stopniu im właśnie zawdzięcza jakość swojego życia i fakt że mają czas i możliwość na takie przemyślenia.
tak swoją drogą, bez urazy, ale o ile ja celowo ignoruje pewne zasady ortografii i gramatyki to wszelkiej maści konserwatystą takim jak względnie szacowny autor tego bloga chyba wypada pisać poprawną polszczyzną?
Witam kolegę !!!!
Swego czasu prowadziliśmy boje na blogu Nowa Europa.Miło mi gościć w moich skromnych progach.
Harce bardzo dziękuje za wnikliwą socjologiczną analizę mojej przynależności klasowej. Jak rozumiem jest ci ona potrzebna (jak przystało na prawdziwego marksistę)do doboru odpowiednich argumentów w dyskusji.Strach pomyśleć co by się wydarzyło gdyby tak się zabrać za wiwisekcję mojej socjopatycznej osobowości!
Wracając do setna sprawy to zgadzam się że pewnych zmian nie da się cofnąć.
Dlatego rewolucyjni-konserwatyści nie są reakcjonistami.Nie powstrzymują zmian przeciwnie, inicjują je , albo wyczekują okazji by rzucić masy do walki.
Co do definicji samego pojęcia to miałem na myśli oczywiście współczesnych XX wiecznych niemieckich konserwatystów.
Co do uwag odnośnie ortografii i stylu to przyjmuje to za dobrą monetę. Nie mam żadnych ambicji publicystycznych, jestem zwyczajnym "wkurzonym" obywatelem.
Słabo wykształconym i przeciętnie zarabiający.
Jeśli tylko kolega będzie miał czas zapraszam do dyskusji.
Prześlij komentarz